Chcąc mnie ochronić, zamkniesz mnie w dłoni?
fotolog
o mnie
proust
kocham je
agnieszka
fanta
didi
kai wróć
klaudynka
leshÓ
mrr:*
rainfall
resustytacja
rokoko
siepka
sis
shhh
tajszczyzna
ownlog
'03: 11 12
'04:
01
02 03
04 05
06 07
08 09
10 11
12
'05:
01
02
03
04
05
06
07
08
09
10
11
12
'06:
01
02
03
04
05
06
07
08
09
1011
12
'07:
01
02
03
04
05
06
07
08
09
10
10
12
'08:
01
02
03
04
05
06
07
08
09
10
11
12
23.06.2007 :: 00:31 | Link | Komentuj (16)
Miał brązowawe włosy, a oczy nawet nie wiem. Znałam go na długo, zanim się pierwszy raz spotkaliśmy. Może dlatego to pierwsze spotkanie było owiane moimi wyobrażeniami na jego temat, i mało ze sobą rozmawialiśmy. W dodatku nasza rozmowa utknęła w gąszczu splątanych słów i mojej nieśmiałości, która ujawnia się wtedy, gdy wiem, że muszę wywrzeć "dobre wrażenie". Później było lepiej. Nawiązaliśmy nić porozumienia. Mówi się, iż kobieta wie, gdy mężczyzna jest nią zainteresowany... Swobodnie nam się rozmawiało. W moich przypuszczeniach utwierdził mnie pewien dziwny incydent. Dwa. Wtedy, gdy patrzył z zachwytem i chciał zachować obraz. I ten drugi... Miał klasę i pewne wyczucie do kobiet. Lubił dziwne książki i zawsze miałam z nim o czym porozmawiać. Mężczyzna, ale nie miał w sobie nic z szowinistycznych, męskich przekonań. Nie żartował nigdy głupio, na przykład tak,że to kobieta powinna zajmować się domem. Nie ukazywał swojej wyższości. Szanował kobiety. Podobało mi się, że znał się na rzeczach, które innym trzeba długo tłumaczyć. No, po prostu dobrze się rozumieliśmy, choć łączyły nas dosyć pogmatwane zależności. Nie interesował mnie w "ten" sposób, miałam chłopaka, ale miło, że było między nami coś na kształt przyjaźni. Albo mogłoby być. Oczywiście, miał też wady. Odznaczał się niekonsekwencją, nie mówił całej prawdy. Miało się wrażenie, że czasem koloryzuje, albo nie chce czegoś powiedzieć, ale wyczuwało się też, że nie czyni tego ot tak sobie. Rozczarował mnie raz, bo skłamał, tylko dlatego, że mniej głupio było to zrobić, niż powiedzieć prawdę.
Nie rozumiem, dlaczego się to skończyło. Boże, byłam pewna, że myśli samodzielnie. Że nie da sobie wtłoczyć do głowy fałszywych obrazów, plotek, a w dodatku, że nie będzie kierował się niczym, czego sam nie sprawdzi. A teraz tylko udaje. Obłuda to cecha, która jest nie tylko moralnie plugawa; potrafi bardzo ranić.
*
Chyba już tu kiedyś pisałam o tym, że podobno, kiedy twój przyjaciel przestaje być przyjacielem, to tak naprawdę nigdy nim nie był. Hmm. Wiesz, w przyjaźni różnie bywa. Mile i niemile. Ale według mnie, przyjaciel to ktoś, kto jest z tobą w chwilach miłych i niemiłych. Zawsze. Taki niepisany syndykat, układ, o którym nie trzeba mówić, bo się go wyczuwa. Byłoby najbardziej kojąco i chyba normalnie na świecie mieć kogoś takiego. Każdy ma swoje sprawy. Każdy ma swoje życie, niezliczone problemy, sfery, do których nie chce wpuszczać nikogo innego. Ale gdy druga osoba potrzebuje wsparcia, nie stawia się tego swojego życia na piedestale. Bo to żałosne. Poniżające.
Z drugiej strony, są osoby, które nigdy nie wołają głośno o wsparcie, może to ich wada.
*
Już wiem na pewno, że nie chcę tutaj zostawać. Jeszcze nie wiem na pewno, czy chcę być tam.
|