Chcąc mnie ochronić, zamkniesz mnie w dłoni?
fotolog
o mnie
proust
kocham je
agnieszka
fanta
didi
kai wróć
klaudynka
leshÓ
mrr:*
rainfall
resustytacja
rokoko
siepka
sis
shhh
tajszczyzna
ownlog
'03: 11 12
'04:
01
02 03
04 05
06 07
08 09
10 11
12
'05:
01
02
03
04
05
06
07
08
09
10
11
12
'06:
01
02
03
04
05
06
07
08
09
1011
12
'07:
01
02
03
04
05
06
07
08
09
10
10
12
'08:
01
02
03
04
05
06
07
08
09
10
11
12
03.08.2004 :: 14:27 | Link | Komentuj (2)
Wkurwienie minęło.
Byłam w Skorzęcinie. Spotkałam się wreszcie z Klaudusią, pływałyśmy sobie na materacach, z powodu nieumiejętności pływania samodzielnie:P, opaliłam się znowu i było fajnie:D
Poznałam w Skoju sobowtóra Rewersa. Piotrek z Łodzi. Normalnie taki sam!!
Poza tym. Odwiedziłam wczoraj moje zeszłoroczne podwórko. Mój murek od piaskownicy, na ktorym siadałam z kolegami. Moją ścianę, na której wrzuciłyśmy tag'a: "Hania Klaudia Natalia dziefczynki". Z Wiewiórem gadałam, z Marcinem nie, bo już nie chcę. Chłopczyka nie było.
Właśnie. Chłopczyk z brązowymi oczkami, którego największym komplementem było: "Jesteś ok..." Najlepiej ustawiał mi przerzutki w rowerze. Nigdy go nie poznałam, chociaz chciał, żebym to zrobiła.I albo go kochałam, albo mnie wkurwiał. Mroczny taki. Trochę niedzisiejszy. Na dystans. Chadzał własnymi drogami. Konsekwentny. Hip hop tylko amerykański.
Tak to było. Dziara z henny na prawej łydce, taka zajebista jaszczurka. Długie dni na murku. Rozmowy, a czasem i nie. Blokersowskie klimaty. Browce.
Później się to wszystko spieprzyło. Może dlatego, że miedzy mną a Marcinem powstało coś więcej niż przyjaźń. Albo dlatego, że za bardzo polubiłam Chłopczyka. Albo po prostu tak musiało być.
No,w każdym razie tag'i zostały. I wuchta miłych wspomnień też.
Przeszłość.
Czasem chciałabym cofnąc czas. Udowodnić im, że zrobiłam tak, a nie tak jak mówią. Albo chociaż naprawić coś, co można było naprawić.
Nie wchodzić drugi raz do tej samej wody. Bo to nigdy nie jest tak samo.
Może dlatego tak szybko opuściłam Wiewióra... 04.08.2004 :: 19:06 | Link | Komentuj (2)
Pierdolić pojebany lajf. Pierdolić w chuj.
W sumie to powiino wystarczyć. Bo po chuj rozwijać całą prawdę zawartą w pierwszym zdaniu. Po żaden chuj.
Napiszę, że w sumie jest oka. Słońce daje. Mam najcudowniejsze oczy na świecie, o czym mnie przekonuje pewien Marcin.
Napiszę też, że najbardziej boli mnie fakt, że przez 16 lat moim rodzicom nie udało się mnie poznać. Może dlatego mi tak nie ufają i tak mało mne rozumieją. Jasne. Nie jestem Przedmiotem Ich Pracy. W sumie nie jestem pasjonującym programem w tv. Rzadko bywam też doradcą do spraw wszelakich lub interesujacą towarzyszką rozmów.
Jestem sobą, co chyba nie jest everestem ich marzeń.
Mam to gdzieś.
Żal mi ludzi, którzy nie mają ochoty wiedzieć, kim jestem, ale na mój temat pierdolą dużo i od rzeczy.
I pewnie dlatego wstanę jutro znowu o 12, i zaraz wyjdę. Wcale nie pomogę mamie w domu ani nie pogadam z tatą. Wpadnę na obiad, a później znowu wyjdę. Jak wrócę, nie powiem im, gdzie byłam. Moje życie. Coś się chyba dziś skończyło. Bo nigdy nie będę inna, by się komuś przypodobać. Nigdy.
Nie jestem już mała. Czy wam się to podoba, czy nie.
Idę się napizgać. Źle na mnie działa sielska domowa atmosfera.
Nie możesz zrozumieć?? Zaakceptuj.
Albo się pierdol.
/przy okazji thx for zupa, dzięki któremu się zalogowałam, po wyjebaniu głąbiastych ciasteczek... sorry, plików cookie;P
08.08.2004 :: 14:33 | Link | Komentuj (8)
Chwilowo było dobrze.
Znowu motylki w brzuchu były.
I poczucie fali ciepła w całym ciele. Od jednego spojrzenia. Tym razem nie oczu koloru niezidentyfikowanego; oczu, których od dawna pragnęłam.
Zapachniało czymś egzotycznym. Czymś, czego nie mogę mieć, z powodu zbyt daleko idących różnic. Zapachniało kusząco i smakowicie.
I znowu zapragnęłam.
Odwróć głowę. Spójrz jeszcze raz.
Może wspólnie przełamiemy zaściankowe tabu.
Poczułam się jak zagadka. Było misternie i tajemniczo. Oczy mu błyszczały.
Rozerotyzowany świat nieziszczonych pragnień.
Nię bądź naiwna. Pewnych rzeczy nie można mieć. A ty juz nie chcesz być niczyją zabawką. Sama chcesz się pobawić.
Ale już nie baw się swoim uczuciem.
Przypadkowo spotkałam Marcina, tego od Mikołaja. W sumie nie byłoby w tym nic dziwnego, bo przecież przypadkowe spotkania są niestety nieuniknione. Badawczo zmierzyliśmy się wzrokiem. Tak, w tej krótkiej bluzce i spodniach 3/4 to ja. I co zrobisz? Powiesz mu?
Hah. Śmieszne są spojrzenia ludzi, którzy Znają Sytuację.
Poza tym, odbija mi nadal. Wczoraj tańczyłam na własnym balkonie, ubrana w prawie nic, z żółtym xtra daszkiem z Nachodu, już nie mówiąc o numerach odczynianych przeze mnie i Nacię na dworze:D Przynajmniej nudno nie jest...
A, jeszcze jedna obserwacja. Moje obecne sny odzwierciedlają moje ukryte pragnienia. Powoli staje się to męczące.
Do miłego:* 11.08.2004 :: 21:45 | Link | Komentuj (7)
Od jutra szukajcie mnie w stolicy. Całe 4 dni w Wawce. Uwielbiam to miasto wprost. Ubóstwiam.
Wracam już w niedzielę.
Do tego wszystkiego fajnego, co ostatnio się tli gdzieś w zalążku.
Co nie oznacza wcale, że to akurat bardzo źle. Jeeeszcze nie.
Zbyt daleko idące różnice, co nie, świętoszko??:P
Co nooo. Ojej.
/sexy z psychotatą i jest si.
//Najbardziej chce się mieć to, czego nie można mieć.
Należy to obczaić. Nie angażując się zanadto.
Buziaki na pożegnanie:) W czółka oczywiście;P 16.08.2004 :: 13:41 | Link | Komentuj (6)
W Warszawie jak zwykle. Sklepy. Światła. Billboardy. Tramwaje lini 6, 15, 17 i 27. Metro. Od kilku lat czekam, żeby przepchnęli linię do Placu Wilsona to jak na złość "prace nadal trwają":/Eleganckie snobki z siatami wypełnionymi produktami Esprit, Galerii Centrum czy innych Royal Collection w Wola Parku, a na przystanku dwaj starsi, pomarszczeni faceci, wlewający jakiegoś obleśnego jabola do przeciętej na pół butelce po wodzie mineralnej Bonaqua. Kontrasty. Chyba nigdzie nie widać ich wyraźniej.
To cały czas sie dzieje. Naprawdę nie wiem, czy robię dobrze. Pierwszy raz mam okazję skonfrontować swoje tak długo głoszone poglądy o tolerancji, niezależności, równości wszystkich ludzi itd. itd. itd.... z rzeczywistymi wydarzeniami. Tu i teraz.
Z drugiej strony, może się wcale nic nie wydarza.
Z trzeciej strony boję się, że on skutecznie może pobawić się mną. To jego szczególna umiejętnosć. Podobno. Moze nie warto drugi raz psuć czegoś przez "podobno".
/w głośnikach Abradab i "Czerwony album" (dostaję dreszczy przy wszystkich wokalach Gutka; jest zajebistyyy) i Kaliber 44 "W 63 minuty dookoła świata" 18.08.2004 :: 12:21 | Link | Komentuj (5)
Straszne. Nie podejrzewałam się o taki brak zdyscyplinowania i podporządkowania własnemu utopijnemu chceniu.
"Kolega, który jej się mega podoba"-Cariebradshaw rację ma.
Bo co to da, jak sobie wmówię, że przecież nic złego nie robię. Idę sobie przecież pogadać. Z "kolegą" przecież. "Kolega" się zachowuje bez zarzutu przecież. Przecież co z tego, że... A pierdolić że.
Gorzej, jak znowu przestanę nad sobą panować. Nie powiem mu, że nie usiądę przy nim na kamieniu, bo nie chcę czuć swoim nagim ramieniem jego nagiego ramienia. Że nie chcę patrzeć na czarne włosy na karku i brązowe znamię za prawym uchem. Nie potrafię nie reagować na to, co ze mną robi. Dotyk trawy na karku, brzuchu i łydce. "Gilgocze cię? A tu? Na caaaałym ciele?"
I zielone oczy. O takim samym odcieniu jak moje.
To może zajść za daleko i mogę tego żałować.
Kogoś mi przypomina...
23.08.2004 :: 14:13 | Link | Komentuj (9)
Na melanżu była. Takim z dżojami, alkoholem, fajkami, ale za to bez muzy. Nawdychała się trochę blantowych oparów, i już wie co to znaczy poczuć pełną jasność w głowie i w uszach, a dopiero później wcale niedokuczający ból głowy i zeschizowane poczucie bezsensu. Zresztą, poczucie bezsensu mogło wcale nie wyniknąć od baki.
Pozwoliła sobie dotknąć jego karku. Prosił ją o coś, lecz na to mu nie pozwoliła. "Nie, nie teraz" powiedziała. Gdy spytał dlaczego, usłyszał odpowiedź: "bo jesteś najebany". Nie chciała tworzyć utopii. Nie lubi lateksu i sztucznych sytuacji nakręcanych przez dżoje, alkohol i w najmniejszym stopniu przez prawdziwy blask w jego oczach. A tak, to by mu pozwoliła. I wcale by nie żałowała, o nie. I byłoby jej prawdziwie obojętne, co kto sobie pomyśli, za kogo ją wezmą, czy wg szanownego społeczeństwa będzie już na najczarniejszym i najodleglejszym z marginesów, czy może dadzą jej drugą szansę i powiedzą, ze jest biedna, bo młoda i głupia. Wcale nie jest biedna, nie jest też głupia, co jest jej prawdziwym przekleństwem, bo każe jej przeżywać wszystko mocniej, silniej i dłużej.
Śmieszy ją też to, że musi udowadniać ludziom, kim naprawdę jest. Bo wszyscy myślą, że średnia powyżej 5 i wszystkie prymusowskie tytuły to w jej życiu wszystko, ze przecież jest taką "świętoszką" itd.itp. i tylko nieliczni widzą w niej kogoś innego. Kiedyś chciała udowadniać. Teraz ma kompletnie gdzieś, co o niej mówią i myślą.
W trakcie melanżu, o przepisowej godzinie, wstała z ławki, na której on siedział po jej lewej stronie. Miała białą bluzkę bez rękawów i białe kolczyki, a także kitkę bedącą odbiciem jej lenistwa nawet w kwestii nienagannego wyglądu, a także szerokie jeansy, które stały się już nieco zbyt szerokie. Czuła jak na nią patrzy, gdy wyjmowała papierek od gumy do żucia z tylnej kieszeni. Podała mu rękę. Wróciła do domu w całkowitym amoku, idac bardziej na pamięć niż rzeczywiscie uświadamiajac sobie, gdzie idzie.
Mogła jeść i spać. I stwierdziła, że nie wie, co się z nią dzieje. Może jednak to ta baka.
Mimo wszystko, nadal jest z siebie dumna. 28.08.2004 :: 15:14 | Link | Komentuj (6)
Najpierw był problem z biletem. No, bo u kierowcy jest za 3,50, a normalnie o 2 zł tańszy, więc w niezwykłym jak na mnie przypływie oszczędności przepłacać nie chciałam i w efekcie musiałam jechać następnym autobusem, i nie pomógł wcale niezwykle szybki bieg z biletem w dłoni, w całkiem imprezowych ciuchach.
Później obyło się już zadziwiajaco bez problemów. Ah, znów miałam jedną z moich wizjonerskich chwil. Jedna myśl, całkiem przypadkowa, i kompletnie by się wydawało niemożliwa. I za chwilę Natalia wyrażająca moją myśl w postaci czynu realnego, dziejącego się tu. Ech, mam prawdziwy szósty zmysł...:D
Następnie już parkiet w Alcatraz. Hip hop, reggae, r'n'b', dancehall + rewelacyjnie zmiksowane "Play" J.Lo. Czarna muza to jest to, co lubię najbardziej... Mhm.
Fajne znajomości się nawiązuje przy WC. Można sobie całkiem niezobowiązująco porozmawiać o wszystkim, ponarzekać też na osobę zajmujacą WC ponad 10 minut (w sumie to były 2 osoby, 2 dziewczyny...). No.
W WC poprawiłam mejkap, związałam włosy i kierowana impulsem wyszłam.
Czarna kurtka i jasne spodnie przede mną.
On??!!
On.
O ciągu dalszym nie będę wspominać... Baunsss.
Widziałam też Mikołaja całkiem niedawno. Przelotne spojrzenie na pasażerskie siedzenie czerwonego, szpanerskiego samochodu z przyciemnianymi szybami. Tak, całkiem w jego stylu.
I nic. Zupełnie nic.
//Wszystko zatruwa jedna, nieustająca myśl. Jego pół roku w Angli??
30.08.2004 :: 13:37 | Link | Komentuj (7)
Poczucie bezsensu wygląda tak:
się siedzi kilka godzin na schodach podstawówki nr 1 i się patrzy na padający deszcz i przechodzacych ludzi. Można ich trochę poobgadywać. Jak te schody odwiedzą jacyś znajomi, się z nimi gada, o piątkowej imprezie i o tym, że "sufit spadał mu na głowę". Jak na schody wpadną Koleżanki, można się trochę ożywić i pogadać dla przykładu o seksie. Jak sobie pójdą, można pośpiewać wymyślając na poczekaniu własny, fristajlowy tekst, którego jedynym atutem jest brak sensu.
Ale najważniejsza jest rozmowa.
Ja: Ale kuwa bezsens. Bleh. :/
Osoba: Właśnie. Ja na serio nie wiem, po co jest to życie.
Ja: No. Bezsens. Bezsens. Kompletny bezsens. BeEZeteSEeNeS.
Osoba: Zobacz to. Musisz iść spać, bo ci się chce. Musisz wstać, bo nie możesz cały czas spać. Musisz coś jeść i pić, żeby żyć. Musisz coś robić, żeby się nie zanudzić Nie zakochasz się-źle. Zakochasz się-jeszcze gorzej. I na chuja to wszystko? Po co?
Ja: Nie wiem. To nie ma żadnego sensu. Beeeeeeeezsens...
oj, chrońcie się przed poczuciem bezsensu...
|