Chcąc mnie ochronić, zamkniesz mnie w dłoni?

fotolog o mnie proust kocham je
agnieszka fanta didi kai wróć klaudynka leshÓ mrr:* rainfall resustytacja rokoko siepka sis shhh tajszczyzna ownlog
'03: 11 12
'04: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12
'05: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12
'06: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 1011 12
'07: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 10 12
'08: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12

02.03.2004 :: 21:19 | Link | Komentuj (10)
O maj gasz;) jak mnie główka boli... I gardło... Mikołaj chciał mi na tę okazję kupić kolorowe kredki,żebym sobie porysowała na pocieszenie, ale zrezygnowałam...:)
Możecie mi powiedzieć, dlaczego nic nie może być po prostu?? Chcesz-mówisz-i masz?? Wszystko jest tak skomplikowane... Zagmatwane... Może wyczerpuję siły na moje jakieś bezowocne nadzieje?? Mam taki dziwny stan. Radość-i nieradość. Pewność-i wielkie, ogromne zagubienie. Nie wiem co mam robić. Nie wiem, czego mam chcieć. Nie wiem, czy mam prawo chcieć. Nie da się nie angażować, bo po prostu tak się chce. Dobrze, że za marzenia nie ma żadnych kar, bo już na bank miałabym dożywocie. Dziękuję, że to powiedziałeś...:*
Dlaczego ja się czuję taka mała, zwykła, bezsilna i nic nie znacząca?? A przecież nauczyłam się już być silna. "Każdy ma takie momenty, gdy ufa się już tylko Bogu". Ja mam je zbyt często. Ale ufać nie umiem. Nawet Bogu.
Kurwa, zjebana, chujowa miłość...


06.03.2004 :: 16:29 | Link | Komentuj (7)
Mój ostatni ból głowy przerodził się w przeziębieniowopodobną chorobę-dżizys, jak ja nie lubię czerwonego noska, zachrypniętego głosu i smarkania średnio co 30 sekund. Ale nic nie było mnie w stanie powstrzymać przed wyjściem z Mikołajem. Samym Mikołajem. Wiecie, jak może być zajebiście na zwykłym wiadukcie?? Oj, może... Nawet jeśli widok w dół przedstawia tylko szarą autostradę, zakorkowaną przez tir-y. Nie jestem romantyczna-wkurzają mnie wszystkie zwroty typu: kotku, piesku, misiu i za przeproszeniem srysiu, wszystkie kwiaty bez okazji i inne takie... ble... Do szczęścia potrzeba mi wiaduktu:) i fajnego chłopaka, który mi mówi, że mnie uratuje jak spadnę. "Księżniczka z bloków", heh...
...
Idę dziś na mszę za Miśka. Mam nadzieję, że będzie nas dużo, tak jak na pogrzebie. Tylko tyle możemy zrobić dla przyjaciela, kolegi, znajomego. Iść na mszę. Straszne, nie??
...
Kulde, zawsze muszę na koniec przysmucić. Nie martwcie sie, wcale nie jest u mnie tak źle. Naprawdę.
13.03.2004 :: 16:28 | Link | Komentuj (11)
Celowo kilka dni nic nie pisałam. Bo o czym?? Z Mikołajem koniec, jak ze wszystkim. W szkole jak zwykle nudy. Do końca kwietnia trzeba złożyć papiery do szkół ponadgimnazjalnych, a ja w ogóle jeszcze nie mam pojęcia do jakich (albo mam pojęcie bardzo niepewne i rozchwiane). Z choroby się uleczyłam, pozostał tylko okropny kaszel (słynny już w mojej klasie jako po-papierosowy, hehe). Mamusi imieniny dzisiaj. Nie jem słodyczy już od 17 dni:P. Oo, dziś jeszcze dostałam SMS-a z kolejnym (w ostatnim czasie powtarzają się coraz częściej) wyznaniem miłosnym. Czyli ogólnie-nic się nie dzieje.
W przyszłą sobotę idę na imprezkę. Próbuję wywalczyć chociaż czas do 00.00, ale z miernym skutkiem:/.
Czytam "Kamienie na szaniec", byłam w kinie na "Piętnie" i słucham Paktofoniki, która nie raz już wskazała mi, jak żyć.
Ciepło jest. Chyba na dworek pójdę.
Taak.
15.03.2004 :: 22:13 | Link | Komentuj (12)
Nie no, normalnie prawdziwie dobry humorek dzisiaj mam:P. Rzadkie to, oj rzadkie... Wymęczyłam się zdrowo na aerobiku (w piątek pokaz na forum caaałej szkoły... siara, ale pierdolę to-ostatni rok i raz się żyje!!)
Jeszcze nie całkiem, ale już-już prawie wiosennie. Mam wiosenne włosy, takię miękkie i nawet rochę urośnięte (z czego cieszę się przeogromnie).
Tylko tak się zastanawiam. Że jak czegoś chcę, to nie mogę tego mieć. I co gorsza dostaję miliony substytutów "na pocieszenie". Chcę go. Pomimo wszystkich wad, których ma zbyt wiele. Czy wybaczyłabym?? Nie. Zapomniałabym?? Nie, nie. Ale chcę go. I nie chcę żadnych innych.
No nic. Jeden Osiem L. sobie posłucham (mój ulubiony kawałek z płyty, to ten z "powodzenia, nie dziękuję, bo nie muszę, ja mam to co chcę, a rap wypełnia moją duszę"-dobre do tańca;)).
Impreza-już w sobotę. Very good.
Ok, już kończę...:P


20.03.2004 :: 15:21 | Link | Komentuj (6)
Przyszłość, przyszłość i jeszcze raz przyszłość. Jestem na etapie wyboru szkół, no bo te podania całe składa się od 19.04. a ja i tak będę z bilion razy zmieniała zdanie. Póki co to tak: 1. XVI LO (w którym miałabym trzy języki: angielski x 6h, francuski x 4h i hiszpański x 2h). 2. III LO (tradycja rodzinna nakazuje-mój brat chodził i teraz studia kończy z chwalebnymi wynikami... ). 3. XIV LO (właśnie tu dziś byłam na "Drzwiach Otwartych", fajny klimacik, trochę gorzej z urodą budynku, no ale to w sumie nieważne i aż tak źle nie jest-nawet szafkę bym właśną miała, jak w tych wszystkich amerykańskich filmach i nawet takich kolegów jak z tych wszystkich amerykańskich filmów:P).
Wczoraj. Aerobik. Ostatnie miejsce, choć sadzę, że niezasłużenie:).
Tymbark z kapselkiem "Masz szczęście". Nie mam.
Imieniny wyprawiane Klaudii. Suuuper, tańczyłyśmy (czyt. szalałyśmy) sobie do muzyki z lat 50/60/70/80. Nie ma to jak "Sugar, sugar" albo "The lion sleeps tonight" Platters. Polecam. Ja, gorliwa fanka hip-hop'u i imprezowego techna i house'u.
Dziś. Same komplementy. Pierwszy w "Żabce"-kupowałam Tymbarka:):
Pan (60 lat, łysy i z nadwagą): 1 zł 9 gr
Ja: Proszę. Odliczone:)
Pan: Oo, dziękuję piękna.
Drugi: w autobusie. Ustąpiłam miejsca starszej pani. WIecie, ze mam dobre serce i jestem bardzo dobrze wychowana?? Nie wiedzieliście?? No to już wiecie...:D


22.03.2004 :: 19:20 | Link | Komentuj (11)
Gadałam sobie dziś z kolegą, z którym się hmm... pokłóciliśmy to małe słowo. Ale chyba się złamał i zauważył winę. A mówi się, że "ta dzisiejsza młodzież" wszystko ma w dupie. Nie ma, nie dajcie sobie tego wmówić. Wiecie, że jest taki przesąd, że do matury nie można ściąć włosów? Jest, hehe... Nieco się przeraziłam, gdy zobaczyłam dziś Marcinka, no ale czego się nie robi dla "zabobónu":P.
...
Wiem, że on nie jest wart najmniejszej części mnie. Ani milimetra, ani dziesiętnego milimetra (jest coś takiego?). Wiem, że to nie ma sensu. Wiem, że nie da się zmienić niektórych rzeczy. Wiem, że istnieje niemożliwe. Powinnam wiedzieć, czego się spodziewać po kimś z tego środowiska. Wiem, ze ludzie są naiwni (tak, wszyscy) i zbyt szybko wierzą, ufają, nawet utopii bez pokrycia. Wiem już, że wszystko się może spieprzyć bez żadnego powodu. Wiem, ze wolę najobrzydliwszą prawdę od najcudowniejszego kłamstwa. I wiem (od dzisiaj), że trudno patrzeć czasem w oczy, prawda, "Żabko"...???
Ale nie moja wina, że wyrywam się do niego każdą częścią mnie.
Są takie dni, kiedy nie mam siły, by mówić "dzień dobry"...
31.03.2004 :: 22:10 | Link | Komentuj (6)
Musiałam zmienić szblonik, bo tamten, który tak baaaardzo polubiłam, przestał działać:(:(:( zawsze to co fajne, to się pieprzy!!
Postawiono mnie przed wyborem. Pomiędzy tzw. większym a mniejszym złem. I nic nie daje gwarancji, i wiem, że tak czy tak, sprawię komuś przykrość. To nie to, ze nie lubię ryzykować. Lubię. Ale nie lubię ranić innych. A właśnie, zmieniając temat, wiecie może, jak powiedzieć naprawdę fajnemu chłopakowi, ale którego się tylko i wyłącznie lubi, że no hmm... nic z "tego" nie będzie?? I jak nie okazać się przy tym jakąś księżniczkowatą suką o przerośniętej ambicji?? No, czekam na propozycje...
Z okazji 18. urodzin Macieja składam mu (za przykładem mylci i Klaudii) wszystkiego naj. Właśnie dziś kupiłyśmy mu z Klaudią prezent (czerwone Cin&Cin, rocznik 2003:D), no oczywiście tylko dzięki uprzejmości Huberta i Przemka Luzaka (ech... ten Przemo:)), no bo nam by oczywiście wina nie sprzedali... Ale to było dobre-ekspedientki z marsowymi minami patrzyły, jak my wybierałyśmy alkohol, który kupowali nasi pełnoletni koledzy... Zawsze da się jakoś ominąć system, hehe... Impossible is nothing... Żart. Impossible seldom is nothing.


'Bo przytulanie i spanie przytulonymi. To chyba jeden z największych i najmądrzejszych aspektów świata.'

adopt your own virtual pet!
thx for ownlog