Chcąc mnie ochronić, zamkniesz mnie w dłoni?

fotolog o mnie proust kocham je
agnieszka fanta didi kai wróć klaudynka leshÓ mrr:* rainfall resustytacja rokoko siepka sis shhh tajszczyzna ownlog
'03: 11 12
'04: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12
'05: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12
'06: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 1011 12
'07: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 10 12
'08: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12

20.02.2008 :: 22:59 | Link | Komentuj (4)
Nie, nie zapomniałam o ownlogu. Tysiące razy zastanawiałam się, co by tu mądrego napisać, setki razy kasowałam rozpoczęte zdania. Zawsze nie to. Już-już miałam "zamknąć działalność", ale przecież obiecałam sobie, że nigdy tego nie zrobię, że ten adres będzie ze mną zawsze, bo dużo mu zawdzięczam, tych chwil do tej pory najszczęśliwszych i temu, że zawsze mogłam się tu wypłakać. I to tu były najintymniejsze myśli i najprawdziwsze prawdy; nie można skasować chyba części swojej historii. Ja w moim nieprzywykłym do zmian konserwatyzmie i przywiązaniu do części składowych mojego życia, nie byłabym w stanie opuścić tego miejsca.
A kartkę z napisem "ownlog.com", która kiedyś odmieniła moje życie, w moim nowo tworzącym się pokoju powieszę na ścianie.
Wczoraj skończyłam 20 lat. Co się zmieniło? Jakiś miesiąc temu zaczęłam dbać o cerę, kupiłam odpowiednie kosmetyki i nie wychodze z domu bez kremu z filtrem... ;) Jestem próżna, oj tak. Dziwne mieć 20 lat, czując się tak strasznie niedojrzale. Z drugiej strony, ostatnie pół roku ogromnie mnie 'udorośliło'; z trzeciej, jakby jaśniej się zrobiło w moim życiu i po raz kolejny jestem z siebie niezwykle dumna.
No, cóż jeszcze. Może o studiach: są zachwycające i fascynujące; w pełni odpowiadają moim oczekiwaniom. Mogę czytać mnóstwo, tych bardziej i mniej interesujących rzeczy, i choć ciągle nie mam czasu i choć nie robię wszystkiego na 100 procent, jak czuję, że powinnam, wreszcie nie mam poczucia marnowania czasu. Przez pół roku dowiedziałam się więcej ciekawych rzeczy niż przez wszystkie poprzednie lata edukacji razem wzięte; mimo, że pozuję na malkontentkę z powodu nadmiaru naukowych publikacji i materiału do egzaminów, nawet gdy się tego uczę i głowa mi pęka od tego kulturalnego bełkotu, jestem zadowolona. Jak nigdy wcześniej. A teraz jeszcze doszła historia sztuki, WIEDZA O LITERATURZE, historia filmu, mrrauu... Teraz, w ramach relaksu, już nie sesyjnie, czytam biografię Toulouse'a-Lautreca i znajdując tam nazwiska takich badaczy kultury jak choćby Lidia Nochlin, jestem prawdziwie zadowolona, wiedząc, co się za tym nazwiskiem kryje. Słuchając na historii sztuki o wyjazdach do Francji i Włoch, jakoś nabieram entuzjazmu. Okropną jestem kujonką, wiem; ale no lubię te studia! Ah, mimochodem dodam, że całą sesję zaliczyłam od razu. Od ręki. Bez najmniejszej poprawki. Nie uczyłam się tygodniami, nie zarywałam dni i nocy. Nie wyleciałam, indeks zdałam jako trzecia na roku. I dostanę hologram do mojej legitymacji na do końca października...:)
Spraw, Boże, bym nie rozczarowała się letnim semestrem. Dziękuję, Boże, że ten zimowy okazał się tak łaskawy. Mimo, że decyzja o pozostaniu na tych studiach, wykalkulowana najzimniejszym z zimnych porywów rozsądku, negowana przez krwawiące z boleści serce, należała do najbardziej rozpaczliwych w moim życiu.
Z postanowień naz ten rok, to mam takie, żeby mniej rozpieszczać moją kotkę, przeczytać 4 tomy Ałpatowa, pojechać do Włoch i podziwiać sztukę, zdać maturę z angielskiego, schudnąć jeszcze z 4 kg, mniej trwonić pieniądze, kupić sobie samochód i jechać na nasze pierwsze, cudowne wakacje.
Powoli, powoli wydaje mi się, że byłabym w stanie się poukładać. W grudniu na pytanie, w ilu % jestem już sobą, odpowiadałam, że bywa, że w 60; teraz czuję się sobą na 80. Zmniejszyła się liczba niepasujących puzzli. Bardziej ze sobą pogodzona; o, to na pewno.
Ave.
Ps. Na urodziny kupiłam sobie kobaltową torebkę.




'Bo przytulanie i spanie przytulonymi. To chyba jeden z największych i najmądrzejszych aspektów świata.'

adopt your own virtual pet!
thx for ownlog