Chcąc mnie ochronić, zamkniesz mnie w dłoni?
fotolog
o mnie
proust
kocham je
agnieszka
fanta
didi
kai wróć
klaudynka
leshÓ
mrr:*
rainfall
resustytacja
rokoko
siepka
sis
shhh
tajszczyzna
ownlog
'03: 11 12
'04:
01
02 03
04 05
06 07
08 09
10 11
12
'05:
01
02
03
04
05
06
07
08
09
10
11
12
'06:
01
02
03
04
05
06
07
08
09
1011
12
'07:
01
02
03
04
05
06
07
08
09
10
10
12
'08:
01
02
03
04
05
06
07
08
09
10
11
12
05.12.2005 :: 17:36 | Link | Komentuj (6)
No to się zjebało.
Rozpierdoliło.
Łzy wpłynęły do obiadu. Szklanka, która właśnie pękła. Mam same przekleństwa w głowie, brzydkie słowa mam. Nie pójdę na studniówkę w tym roku. Mam za mało lat i się nie wylosowało. WYLOSOWANIE decyduje o moim życiu. To wiadomość z rana. Wiadomość z popołudnia jest chyba gorsza. Zastanawiam się, czy tego nie jest za dużo. Czy wyimaginowane problemy nie starczą, czy rzeczywiste musi się dorzucać. Taki może szybki kurs dorastania. Inni mają wszystko, ty liźnij i sobie popatrz. Smakuje? Jeśli pożebrzesz, następna taka chwila już za 3 tygodnie. Pół roku, rok, dwa lata. A ja chcę TERAZ.
16.12.2005 :: 01:06 | Link | Komentuj (3)
Czytając mój prezent mikołajkowy, zastanawia mnie, że używam bloga w sumie tylko po to, by pozbyć się negatywnych emocji. Lub, żeby była skrajność, tych bardzo pozytywnych czasem też. Pozytywne emocje w moim życiu kojarzą mi się tylko z jedną rzeczą. Dziwne jak bardzo jestem ograniczona, kiedyś tak nie było. Więc uznajmy, że gdy nie piszę to jest względnie i jakoś się trzymam. Gdy jest skrajnie, piszę. Taka reguła. Sprawdza się w ogromej większości moich notek. Reszta nich jest beznadziejna, lub nieprawdziwa.
Nienawidzę słów o niechwaleniu dnia przed zachodem słońca, bo zawsze się sprawdzają. Myślałam sobie dziś w szkole, że fajny dzień. Fajnie, gdy mam z kim pogadać, gdy dostaję rano smsa, który jest fajny i się do niego uśmiecham; fajnie, gdy śmieję się w szkole i nie jest mi w niej przeraźliwie nudno, i nie siedzę pod salą z zimnym uczuciem w środku. Fajnie też, gdy moje włosy bo drobnej zmianie nie wyglądają okropnie najgorzej. Jednak po przyjeździe do domu pochwalony przed zachodem słońca dzień zaczął się sukcesywnie psuć. Sukcesywnie psuć. Oksymoronalnie. Oksymonoidalnie.
Wiesz, mam chyba problem i nie wiem co z nim zrobić, co więcej nie mam ochoty się nim z nikim dzielić. Gdy śpię popołudniu, budzę się po 20 minutach ze strachem. Gadając z N. odpędzam obawy, by nie zapeszyć, a potem się okazuje, że znów mam rację. Boli mnie to i denerwuje. Jestem urodzona chyba do przechowywania w sobie złych uczuć, bo ciągle odczuwam inne ich odcienie. Albo też jestem typowo egzaltowaną nastolatką, hiperbolizującą swoje błahe sprawy. Sęk chyba w tym, że nie lubię się bać.
//pisałam to zanim zobaczyłam twój wpis, to już kolejny raz, gdy tak się dzieje.
ps. miałam za to fajny weekend
brak entuzjazmu+chęć pójścia spać+chęć zrobienia zakupów prezentowych+jakośtakble. to wszystko mam. 19.12.2005 :: 23:51 | Link | Komentuj (6)
Nie wiem co dziś powiedzieć.
Nie wiem co z sylwestrem.
Nie wiem czemu,ale chyba nie jest najlepiej.
Nie wiem, skąd wziąć optymizm. I w ogóle.
...
Istnieję.
Całkiem przypadkiem dziś tam weszłam, tak sobie. Proste słowa sprawiły, że przynajmniej te wszystkie negatywne emocje po prostu sobie odleciały, nie tłumiąc się w środku.
"Przecież pustki nie czuję, bo wiem ze istnieję
Tylko że pośród tej ciemności
nie ma gwiazd, nie ma radości?"
|