Chcąc mnie ochronić, zamkniesz mnie w dłoni?

fotolog o mnie proust kocham je
agnieszka fanta didi kai wróć klaudynka leshÓ mrr:* rainfall resustytacja rokoko siepka sis shhh tajszczyzna ownlog
'03: 11 12
'04: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12
'05: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12
'06: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 1011 12
'07: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 10 12
'08: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12

05.12.2004 :: 21:27 | Link | Komentuj (8)
Słony smak na ustach.
Bo lubię to. Lubię też atmosferę przedświątecznej popkultury. Tego gorączkowego kupowania prezentów przy dźwięku tych melodii, wiesz, "świątecznych". I zadziwia mnie jak mało ma to wspólnego ze świętami, a jak dużo z przyzwyczajeniem, które sami sobie stworzyliśmy. Ale lubię to, lubię, lubię te torebki pełne wszystkiego co ma za zadanie cieszyć. W tym roku ciekawejakbędzie. Wiele nie będzie. Jeszcze mniej niż w roku zeszłym. Ale co tam, damy radę, nie?
Zwłaszcza myślę, że dam radę w Tej Minucie, Teraz. I to jest myślenie negatywne. Nie wygląda jak wiara w siebie, wiara w cokolwiek. A właśnie że odwrotnie. W takich chwilach wątpię w sens, i dlatego chcę dać radę. Na złość.

Najgorsze jest to, że wcale nie jestem twarda. Wiec ranię podwójnie.
Nie zrozumiesz, nie próbuj.

Śliczna kurtka w kolorze fajnym turkusowym, jak moja kredka z Sephory, w rozmiarze S, za duża (!) na mnie. Ale fakt, jak się martwię, to nie mam apetytu.

Z francuza 4- ze sprawdzianu! Dumnam.

Nawet nie wiesz, ile dały mi twoje słowa. Jak wiele moga przekazać kartki papieru z takim "b" jak moje.<3

//spyware. gg ściągam-usuwam-ściągam-usuwam. Do bejbe odezwę się jak będę już miała na dobre, a nie w strzępach.





09.12.2004 :: 12:35 | Link | Komentuj (5)
Nerwy w strzępach mam. Popracować by nad tym trzeba. Obiecuję, znajdę czas. Za kilkanaście dni powinno być lepiej, bo postanawiam podjąć ryzyko. Jak nie dam rady to trudno już. Jak sie zjebie przynajmniej będę wiedziała z jakich względów. Bo gg i psująca się koma w najmniej odpowiednim momencie to za mało, za mało nawet jak dla mnie. A wiesz, że chcę niewiele.
Obiecuję znaleźć też trochę czasu dla siebie tylko. Iść na zakupy albo na dwór nawet gdzieś. Tylko jeszcze przedtem to. Nie będę udawała, że się nie boję, że to łatwo mi przychodzi. Ale nie odbieraj tego jako heroiczny czyn. Chcę i muszę to zrobić, przede wszystkim tak bardzo (bardzo pomnóż razy miliony), bo innego wyjścia z sytuacji nie ma. Tylko... Albo nie tylko. Nie tym razem.

Tylko czas, gdy siedzę przy kompie, jest czasem spokojnym.
Czasem tęsknię tak, że się temu dziwię. Że tak można w ogóle.
Można. Gdy.
Zresztą, i tak wiesz.
10.12.2004 :: 21:22 | Link | Komentuj (10)
Japierdolęjakźle.
No byłam na zakupach. Zajebiście. Kolejna bluzka za duża. I wcale nie chciało mi się tych zakupów. Za dużo jaskrawych świateł, za dużo ludzi, uśmiechu, radości, wszystkiego, czego nie mogę mieć, tego szczęścia, tego podniecenia tymi kurwa świętami, tym całym wszystkim co mnie już w ogóle nie obchodzi. Nie chcę ich. Tych świąt. Tego jednego wielkiego udawania. Uśmiechów, prezentów, nie chcę już nic.
Czuję się tak obsesyjnie uzależniona... Brzuch mnie boli i chudnę. Jedno co mi się podoba.
I czuję się taka samotna i taka przepełniona w środku wszystkim, czego nie mogę zrobić i powiedzieć. Boli.

Haha, no nikt nie mówił, że lajt będzie. Minie.
19.12.2004 :: 00:10 | Link | Komentuj (10)
I się jebło. Jak nie powiem co. Notka od kilku dni powstawała wahając się między euforycznym zachwytem a chwilami beznadziei. Teraz...
Teraz jest ciemno. Za oknem rozpuszczający się śnieg + 9 zapalonych świateł w bloku obok.
Smakuję wypitą czekoladą i śniegiem, którego mam już dziś dość. Boli mnie brzuch, znowu, tak strasznie, tak dziwnie.
Nie mam już siły płakać.


I nikt nawet się nie domyśla, jak bardzo boli. Jaka naprawdę jestem słaba, i mała, i jeszcze tak bezbronna, jak dziecko.
Umręjeślicięnieprzytulęrozpadnęsięnamilionkawałków. Nie umiem.

Gdybym miała dość odwagi, zrobiłabym to, o czym mówił Michał.

Chcę ciebie. Nic więcej.
Wiesz? Nawet słowa nic nie znaczą. Nic.

I jest banalnie, jak zwykle, gdy boli najbardziej.


28.12.2004 :: 15:48 | Link | Komentuj (4)
Wypadałoby zrobić reminescencje ze świąt, no nie? Święta minęły w miłej rodzinnej atmosferze wielkiego jedzenia, siedzenia przed telewizorem, wspólnego pójścia do kościoła, mojego wychodzenia z domu i mojego czytania książek nałogowo. Przeczytałam jedną z najciekawszych książek mojego życia, "Nostalgię anioła" Alice Sebold, tytuł trochę chujowy, lecz dlatego, że źle przetłumaczony, bo normalnie to powinny być "Moje ukochane kości". Płakałam, wiesz? W kilku momentach. Jak siostra głównej bohaterki w wieku 14 lat traciła dziewictwo z miłości i jak głównej bohaterce zostawało ono odebrane. Doszło do tego, że w drugie święto nie wiem jakim cudem dopiero wieczorem przypomniałam sobie, że w ogóle to drugie święto jest, siedząc w tramwaju z Klaudią, wracając z Dworca Głównego. W telewizji obejrzałam zgodnie z tradycją "Kevina..." i jeszcze "Dzięcioła", film produkcji polskiej. Pierwsze było lepsze. Jadłam mój ulubiony sernik. Byłam też na pasterce i stanęłam stanowczo zbyt blisko Mamy, żeby rozmawiać ze znajomymi. Za to odbiłam sobie podczas chwili składania życzeń, kiedy to przeszłam cały kościół wszerz i wzdłuż. Dostałam fajne kolczyki i mnóstwo fajnych prezentów i mnóstwo fajnych życzeń. Aa, jeszcze powstrzymywałam miłosne, niewczesne zapędy Marcina. Nie było wcale świątecznie, ale cóż robić.

Umarła babcia Klaudii. A ja nie umiałam pomóc Klaudii. Nie wiem, czy jest w ogóle jakieś lekarstwo na cierpienie. Przytuliłam ją, zaprowadziłam do domu i nie wiedziałam, co powiedzieć. Kompletie nie wiedziałam. Kompletna pustka.
Nie chcę być tylko przyjaciółką od dobrych chwil.

//hmm. hmmm. hmmmm. to już też jest kłamstwo.


DOPIS.
wczoraj. 17.39. sms od Michała, w minutę po moim do niego głuchaczu.
Michał: co się dzieje?
ja.17.41: :(
Michał.17.43: rzucił/zostawił/okłamał/upił się/przećpał/zranił/pobił/zdradził/zbluzgał lub rzuciłaś/zostawiłaś/okłamałaś/upiłaś się/przećpałaś/zraniłaś/pobiłaś/zdradziłaś/zbluzgałaś?
ja. 17.44: eh..:/
Michał.17.44: 1.wal to. 2.zjedz sobie sernika. 3. zaraz "rozmowy w toku"!!

pomogło.


'Bo przytulanie i spanie przytulonymi. To chyba jeden z największych i najmądrzejszych aspektów świata.'

adopt your own virtual pet!
thx for ownlog