Chcąc mnie ochronić, zamkniesz mnie w dłoni?

fotolog o mnie proust kocham je
agnieszka fanta didi kai wróć klaudynka leshÓ mrr:* rainfall resustytacja rokoko siepka sis shhh tajszczyzna ownlog
'03: 11 12
'04: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12
'05: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12
'06: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 1011 12
'07: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 10 12
'08: 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10

02.01.2005 :: 01:03 | Link | Komentuj (7)
Nie będę już pisać o tym, jak mocno potrafi boleć. Bo to sam każdy wie. Ale z końcówki roku zapamiętam dwie rzeczy. Mój spazmatyczny płacz na klatce schodowej uciszany przez Natalię i samochód wjeżdżający z impetem w ogromną kałużę i ochlapujący mnie błotem. Jakby ucieleśnienie uczuć targających mną. Jakby ten samochód też stwierdzał, że nie jestem niczym ważnym. Albo czerwone światełka na choince dające taki pseudo-erotyczny nastrój w takiej głupiej głupiej chwili.

No, ale. Sylwester nawet nawet. O, muza była fajna. Bo Modern Talking:D, bo techno nierąbankowe:D, bo hh i dancehall (mhhmmm...), bo Pfk<3. Przy "Ja to ja" było faaaajnie...:D Przy "Jestem bogiem" też zresztą. Impreza się ciut wcześniej skończyła, bo zbyt wiele osób wyszło i nie wróciło lub zwracało na skuter lub po prostu zasnęło na kanapie koło kanapek, słodyczy, parówek i procentów. W planach miałam się upić. Bo pije się po to, żeby zapomnieć, chociaż na chwilę. Ale zmieniłam zdanie. I w sumie nie wypiłam zbyt dużo. Tylko tyle, żeby wyrwać się ze stanu uporczywego smutku.

A dziś boli mnie gardło i nie mogę chodzić po całej nocy na obcasach. Niebotycznych.

//klimaty Erici Jong. Ale już mniej...

Uwielbiam. Wiesz? I nie pozwól, żeby tak nie było. Bo chcę byś był nadal moim powietrzem.


07.01.2005 :: 14:52 | Link | Komentuj (9)
Co u mnie, no. W sumie nihil novi. Nie odnajduję sensu, nie. Jest tak bylejako, dziwnie. I wszystkie moje starania idą na marne. Cały czas jest tak samo. I to jest trochę źle.
A co u innych?
Był Michał ostatnio. Marzłam z nim 2 h sobie. "Radziłam" mu. "No, a co u ciebie, co?" A u mnie nic. "Dobrze nie jest, nie?" A różnie jest. Wiesz, dobrze jest chwilami, i tylko się boję, że się przyzwyczaję. "Trochę cię rozumiem...Zjebanie potrafi być". Nawet nie wiesz, jak bardzo. Ale się uśmiecham też. "Brakuje mi miłości... Kurde jak długo już z nikim nie byłem w żadnym związku. To męczące się staje... Po prostu żeby się z laską tak z uczuciem pocałować, a nie z jakąś dziwką na imprezie. Tylko tyle." A ja na to nic.

Ostatni status Krecika: "czehu mp3 wydał!!!!" Ten czehu???? Ten. A jednak robi to, co obiecał. A gdy go ostatni raz widziałam, w dniu jego urodzin, w gangsta skórze czarnej, wpadł na mnie taksując mnie przejaranym wzrokiem. I Krecik mówi: "on nie ma laski w ogóle. Od marca. Wszyscy mają brechty co się z nim dzieje. Żadnej nie chce, na fakcie!!" Już mi to nawet nie pochlebia.

Zaś Piotruś Skarbuś ma kłopoty ze swoją laską. Gdyż stwierdził, że gdy był z Niną to miał ochotę słuchać tego, co mówiła, był tym zainteresowany, czekał na ciąg dalszy. Teraz jest z inną już, i wcale nie ma ochoty już słuchać, i nie bywa zainteresowany. Mówię mu: po pierwsze, nie można mieć wszystkiego, Piotruś. Po drugie, przecież i tak wiadomo, że Nina chce z Tobą być. Więc wróć do niej, i weź wreszcie coś w swoje ręce, bo mnie już wkurzasz, elegancko mówiąc.

Chciałabym kolczyki, hit karnawału.

Nienawidzę jak mi sesja wygasa.

//Więc zabierz mnie i uciekajmy stąd. Zostawmy wszystko tak jak jest...

I szkoda, że marzenia nigdy się nie spełniają.
oo, jednak nie wygasła.
11.01.2005 :: 01:27 | Link | Komentuj (9)
Też masz tak, że się zawodzisz na ludziach? Ja mam. Ale opracuję sobie nowy pomysł teraz.

"Znajomi z netu"... Wszystkim chodzi o to samo. No, prawie.

Zawsze coś we mnie pęka jak piszę te notki.

Bylejakość mnie niszczy.

A najbardziej ranią tysiące maluteńkich spraw, każda za mocno.

Serce mnie boli znowu kurwa.

Brzuch też.

Chciałabym tu napisać setki słów, ale nie mogę.







Nadal chujowo nie czuję się niczym ważnym. Nie jestem bogiem wcale już. Nie wierzę pomału w nic, w tysiączne zapewnienia, obietnice, słowa wypowiadane ot tak, bez realizacji. Nie chcę jeszcze być dorosła.

Nie chce mi się już być.

a no i nie chodzi o ciebie, ej. naprawdę.
14.01.2005 :: 20:52 | Link | Komentuj (6)
A jednak marzenia się spełniają. A spełniają są piękniejsze od marzeń.



dziękuję. :*
20.01.2005 :: 18:42 | Link | Komentuj (8)
Mam znowu wrażenie, jakbym wszystko psuła. Czego dotknę, to czynię to zjebanym.
W snach realizują się moje marzenia. Śni mi się łąka, nasz domek, słowa, których nigdy nie usłyszę. Banały.
Pamiętam, że kiedyś moja pani od 1-3 zapytała, jak namalowalibyśmy smutek. Nie powiedziałam o niebieskich nie-uśmiechach, deszczu i szarości. Powiedziałam o dziecku idacym samotnie i patrzącym z zazdrością na inne dzieci, idące z rodzicami mającymi dla nich czas, miłość i uwagę. Tak, znam z autopsji. Znam też dziś, nawet mocniej i bardziej. Nigdy nie zazdrość miłości.
A wtedy, w nocy, gdy bolało i gdy nie mogłam sobie akurat wmówić, że mam przestać płakać, bo sytuacja jest nieodpowiednia, pomyślałam, że nie mam zupełnie, zupełnie nikogo. Że jestem tak przerażliwie sama i że nie umiem bez ciebie żyć. I że cię tak mocno potrzebuję, jak nic innego. I że tyle rzeczy odbiera mi wiarę. I chciałam do ciebie zadzwonić o tej 4 nad ranem, i ci to wszystko powiedzieć, żebyś usłyszał przejrzyście zielone oczy, przez ciebie uzależnione. Wiesz? Żebyś usłyszał. Żebyś między wierszami dowiedział się, co się we mnie dzieje.

Tęsknię, choć to słowo wcale nie oddaje tego, co chcę ci powiedzieć. Jeszcze pamiętam twój dotyk, twój głos, twoje dłonie, twoje oczy. Oczy. Smak twojej górnej wargi. Twoje włosy, twoje słowa. Oczy. To jak cię przytulałam i jak sprawiłeś, że poczułam się szczęśliwa. Oczy. Pamiętam, że przestałam myśleć o wątpliwościach, zaczęłam wierzyć.
I jeszcze odurzam się twoim zapachem, ale to rano, gdy jest najgorzej.
Oczy.





//Jestem małą dziewczynką, a na ulicy mnóstwo dzieci, które rodzice trzymają za rękę. Moi nie mogą.









I płacżę, płaczę, wiesz. Bo wszystko jest całkiem beznadziejne i wiem już, że nic nie pomagam. Chcę żebyś był szczęśliwy, by miał kto usiąść obok w tramwaju i kto odgarnąć grzywkę. Bo na to zasługujesz. Bo boli mnie serce, gdy to piszę, gdy całkiem egoistycznie się boję. Nie wiem już, co jest lepsze.
Samotność jest bólem nie dającym ci siły i wiary, na nic. W moim przypadku jest jeszcze płaczem teraz i tępym spojrzeniam na wszystko, bez wyjątku. Na wszystko, co kiedyś nie miało tylu znaczeń. Moja teoria zaczyna dojrzewać. Tylko nabiorę odwagi.

23.01.2005 :: 21:18 | Link | Komentuj (15)
Myslovitz jest zajebiste, wyjebane (Michał) i dojebane (Fokus). Tylko Myslovitz prawie-prawie dorównuje prawdziwością tekstów Pfk.

Tydzień do ferii. Klaudia chce na imprezę i na wagary. W sumie, oceny już wystawione. Nawet nie pytać jakie, bo chwilami bywam nimi załamana. No, ale. Ale mam bdb z polaka:) Z PO i WOK-u też.

Niefajnie byłoby wylecieć przez okno i rozpłynąć się w powietrzu? Chciałabym być wiatrem. Myślę o tym coraz częściej.
Ale będę uczyć sie godzić, żeby się nie zniszczyć. Wczoraj jeszcze chciałam zbudować w sobie mur, odgrodzić się, przestać czuć. Bullshit. Wcale tak nie chcę.
O, zapomniałam powiedzieć. Bo całkiem niedawno widziałam B. W jego spojrzeniu dostrzegłam pokusę, naszą pokusę z lata. Hm.
Zimno dziś, tak jak wtedy. Właśnie pada śnieg. Ciemno. I nie jestem smutna.

//"Aleksander" Myslovitz. Ej, posłuchaj, od słów: "zapomniałem ci powiedzieć, że..." W ogóle, posłuchaj całego.
27.01.2005 :: 01:21 | Link | Komentuj (6)
Bo ja nadal za A. Rojkiem przepadam. Love.

Jest mi zimno, cały dzień, mimo bluzek zakładanych w ilościach nieprzyzwoitych. Gg: Ja: Mam zimny nos. leshÓ: A ja mam kostkę rubika. No, mamy.
Ferie, wiesz? A wiesz co w ferie? Będę spać. Mhm. Kłaść się o 4, no 3 w nocy i wstawać o 12, i spać w ciągu dnia. Mhm. W ogóle nie będę chować pierzyn i poduszek. Mhm. Albo najlepiej będę spać bez przerwy... Czuję się podjarana możliwością nieograniczonego spania. No widzisz, jak niewiele mi potrzeba, by być szczęśliwą...
o mojej i Twojej ułomności...? twojej nie.
Samotnie, wiesz. Do tego stopnia, że dziś przespałam "Rozmowy w toku". No na fakcie, Michał...:)
bo tu gdzie jestem nie ma słońca...
A dziś uśmiechnęłam się na widok siostry Michała:) Tak prawdziwie, tak uczuciowo. Tak, ze było mi ciepło w środku.
To zmykam, co? Bo zimno w piżamie.


Minął rok. Miśek, pamiętam.
28.01.2005 :: 18:45 | Link | Komentuj (15)
Mam ochotę pisać dziś. I mam ochotę na coś jeszcze. Na twoje smakujące usta, łagodne ręce, ciepłe policzki i szyję, w którą się kocham wtulać. Na twoją czułość. Mhm.
No to powiem, że śmieszą mnie internetowe beefy. Internetowe rzucanie mięsem i internetowe ściemy. Te wszystkie internetowe kochane, oddane dziewczynki. Co to wymagają tolerancji, a same tolerować nie potrafią. I to mnie chyba najbardziej wkurza. Bo to jest tak. Powstaje blog. Każdy niech wypisuje sobie na nim, co tylko chce, bez kitu, tak właśnie uważam. Jeśli ktoś lubi rozróżniać "lizanie cipy" od uczuć, proszę bardzo, niech to robi. Może to tylko dla mnie ma związek. No, ale wolność pisania tego co się chce niesie za tym wolność komentowania tego jak się chce, czego sie chce i w jaki sposób się chce. I będę to robić, choć tolerancja tych od pisania co się chce bywa mocno ograniczona. Ale co tam. Chuj mnie obchodzi, co o mnie myślą, i cieszę się z tego bardzo. Bo to tak jest, że na podstawie notek i tak się mnie nie pozna. Więc po co sie mam starać, by anonimowi komentatorzy lub anononimowi właściciele blogów zrozumieli mój punkt widzenia. Nie widzę w tym celu i sensu, więc na ten temat tyle. I nie oburzaj się na to, co piszę w komentarzach lub notkach. Moje życie, moje myśli, moje to w co wierzę i nie. I niech sobie będzie, że jestem pusta, nieinteligentna i nie wznoszę się na szczyt ambicji poprzez posiadanie nicka, którego posiadam, a którego powód jest dość skompikowany i niejednoznaczny.
Freedom. Ferie. Fantastyczno-fenomenalnie:) 14dniowa przerwa we wstawaniu skoro świt i zakładaniu 4 bluzek z długim rękawem, trzęsenia się z zimna na przystanku, nienoszeniu zapominanych rękawiczek, i czapki, bo nie lubię, i rannej tęsknocie. Może choć 2 dni nie będę tęsknić? Jak myślisz? Przerwa w jeżdzeniu tramwajem, jedzeniu bułek z serem z Fleury Mitchon (które to tak ble przemianowali na Flerynkę), w passe composer, w unikaniu Zbyszka, w układzie oddechowym, bo na biologię uczyć się trzeba:/, w nudnych gadkach ze stosem nudnych ludzi, w lekcjach pana od PO, które chyba tylko ja lubię w klasie:D, z całym szajsem głupich przedmiotów. Ouh yeah, yeah.
Też lubisz kreślić ósemki myszką na pulpicie? Pytam, jak tu.
A teraz Hanuś idzie sobie pospać chwilkę.
A w przyszłości, gdy już dorosnę, zostanę tancerką.

//i dźwięki hip-hopu na pierwszym piętrze w bloku...

Nie okłamuj mnie. Bo tego na pewno nie zniosę.
31.01.2005 :: 15:49 | Link | Komentuj (13)
Siła słów niepoukładanych.

Aperitif jest tego dnia koktajlem myśli. Przykrywam się mocniej kołdrą, i uczę się odczuwać mniej albo odczuwać znowu. W lewej ręce ściskam Marka, którego kocham. Odgarniam grzywkę. "Ale masz zielone oczy!". Wtedy, gdy jestem szczęśliwa i płaczę.
Mówisz, że "wszystko rozumiesz", a nie rozumiesz nic. Myślę o tym i jednocześnie jeszcze, że to jednaz tych chwil, które będę pamiętać. Szerokie spodnie zsuwające się z bioder, "łał" City i moje pierdolić. Ale Cita fajny charakter ma. Jak na chłopaka w tym stylu, twierdzę. I "nie widziałaś bardziej zdolinowanej od siebie dziewczyny, zdolinowanej od 6 miesięcy". Nie widzisz wszystkiego. Gratuluję bezszwankowego przejścia na słoneczną stronę.
Staram się być dobrą przyjaciółką. Pomagam w żalach na temat Rafała, Marcina, Bartków, Adamów. Tłumaczę w mrozie minus dziewięć stopni i po skrzącym śniegu wracam do domu. Sama. Nie mogę zniknąć. Bo kto wtedy zająłby sie waszymi problemami?
Dotrzeć trudno. A wiesz czemu? Bo pachnę truskawkami. Bo kocham mojego Marka, którego trzymam w ręce. Bo jesteś za szybą. Bo mam setki tysięcy całkiem zwyczajnych pragnień. Bo jednym z nich jest to, by ktoś pokochał we mnie dziecko, to małe, bezbronne, wrażliwe, tęskniące. Albo nie ktoś. Ty wiesz.
Niedługo minie kolejna rocznica. Napierw tego dziwnego szczęścia, potem utraty wiary, którą kiedyś może nauczę się odzyskać. Może kiedys nie będzie głupich myśli, może powróci wiara i dawny entuzjazm, ale już nie na chwilę.

No to niech będzie spontanicznie.



'Bo przytulanie i spanie przytulonymi. To chyba jeden z największych i najmądrzejszych aspektów świata.'

adopt your own virtual pet!
thx for ownlog